Andrucik.

Byla okazja, a zarazem malo czasu. Znow myslalam o muffinach, ktore oczywiscie zrobilam, ale czulam swego rodzaju niedosyt. Mama podrzucila pomysl, zeby zrobic andruta. To jest chyba jedyna rzecz, ktora robie od zawsze. Dziecinnie prosty.

Bedzie Ci potrzebne
~ wafle, kupione wczesniej w sklpie
~ mleko skondensowane w puszce [slodkie]
~ kostka masla

Przygotowanie
Najtrudniejsza rzecza jest ugotowanie mleka. Pamietam, jak raz mi wybuchlo i zapapralo cala kuchnie. To bylo b. slodkie sprzatanie:D
Gotujemy mleko przez ok. 3h, pamietamy, ze caly czas puszka musi byc zanurzona w wodzie az po brzegi. Odstawiamy w chlodne miejsce [ktorym w moim wypadku byl balkon] na czas blizej nieokreslony, poprostu misi byc zimne.
Jesli mleko jest juz gotowe, maslo o temperaturze pokojowej ucieramy mikserem [mozna je wczesniej pokroic w kosteczki, bedzie latwiej] i stopniowo dolewamy mleka [ciagle mieszajac]. Masa musi byc idealnie gladka, bez grudek.
Jesli masa jest juz gotowa, przekladamy nia wafle. Rozsmarowywujemy ja rownomiernie szpachelka, nozem, lyzka, czymkolwiek, jak Wam wygodnie i czynnosc powtarzamy, az skoncza sie wafle. Ja nie smaruje bokow, bo sie zawsze upapram przy tym, ale oczywiscie mozna, wedlug uznania. Andrucik jest [wg mnie:)] idealnie slodki, ale jesli ktos nie lubi mozna zredukowac ilosc mleka.
Powstaly przekladaniech chowamy do woreczka i pozostawiamy w zimnym miejscu. Ja dodatkowo go jeszcze czyms obciazam, np. garnkiem z zupa.:) Musi tak polezec conajmniej 2h, zeby nie byl twardy:)