Muffiny migdalowo wisniowe.

Wiem, wiem... Co za duzo, to nie zdrowo, ale mialam taka nieodparta pokuse zrobienia muffin. Mnie osobiscie sie przejadly orzechowe, choc po cichu przyznaje, ze takie wlasnie lubie najbardziej, wiec postanowilam poeksperymentowac. Zbyt duzego pola do popisu nie mialam, bo akurat sie zlorzylo, ze swieta, ja chora, wiec skladnikow za duzo nie bylo... Znalazlam gdzies gleboko zakopane platki migdalowe, no i przypomnialam sobie o wisniach wegetujacych w zamrazarce;) Mialy byc idealnie smaczne, wilgotne a zarazem chrupiace. Cel zostal osiagnety, ale mimo wszystko... wole orzechy.
Przepis troche zredukowalam, bo za duzo masy mi wychodzilo...
Bedzie Ci potrzebne:
~ 170g maki
~ jedna czubata lyzeczka proszku do pieczenia
~ szczypta soli
~ jajko
~ 130g cukru czcinowego
~ 50ml oleju roslinnego
~ 180g maslanki
~ 60g platkow migdalowych
~ ok 20 wisni

Przygotowanie:
Suche laczymy z suchymi, mokre z mokrymi, po czym obie czesci mieszamy razem. Wlewamy do 3/4 wysokosci foremek wczesniej wylorzonymi papilotkami, posypujemy kilkoma migdalami i wkladamy do piekarnika rozgrzanego do 160-180st na 15-20 min. Pieczemy do momentu, kiedy beda mialy ladny zlocisty kolor. Wyjmujemy i odstawiamy na chwile, zeby ostygly.
Smacznego;)